Odpowiedzialność PKP a kwestia wyłącznej winy osoby trzeciej

Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiony w ruch za pomocą sił przyrody nie odpowiada za szkodę wyrządzoną przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, jeżeli istnieją podstawy do przyjęcia, że szkoda nastąpiła z wyłącznej winy osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności, choćby osoba ta nie została zidentyfikowana (art. 435 k.c.) – taką uchwałę podjął Sąd Najwyższy.

Uchwała została podjęta w odpowiedzi na pytanie prawne przedstawione przez Sąd Okręgowy w Warszawie postanowieniem z dnia 15 lutego 2017 r., sygn. akt XXIII Ga 1967/16:

Czy prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu w rozumieniu art. 435 § 1 k.c., w sytuacji gdy szkoda nastąpiła z wyłącznej winy osoby trzeciej, za którą nie ponosi on odpowiedzialności i która nie została zidentyfikowana?”.

Uchwała SN została dotyczyła sprawy, w której doszło do uszkodzenia szynobusu wskutek najechania na tory zniszczone przez nieznanych sprawców podczas próby kradzieży. W związku z tym, że sprawcy szkody nie zostali zidentyfikowani, powstało zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości co do tego, czy pozwany w tych okolicznościach może uwolnić się od odpowiedzialności.

SN uznał, że szkoda tego rodzaju jest związana z ruchem tego przedsiębiorstwa (przyjmując elastyczne rozumienie tego pojęcia, niekoniecznie związane z przemieszczaniem się w przestrzeni). W tej sprawie ruchem jest udostępnienie i utrzymywanie dostępności określonemu podmiotowi odcinka linii kolejowych.

Sąd wskazał też, że odpowiedzialność na zasadzie ryzyka jest bardzo surowa i nie można jej poszerzać poprzez zawężenie okoliczności, dzięki którym przedsiębiorca może być zwolniony od odpowiedzialności (zawężenie przesłanki egzoneracyjnej). Zapewnił, że takie stanowisko nie uniemożliwi, czy też nie utrudni realizacji roszczeń odszkodowawczych, gdyż sytuacja, gdy sprawcą szkody jest osoba niezidentyfikowana, zawsze jest trudna. Sam fakt, że powstała na tle ruchu przedsiębiorstwa nie oznacza, że można przedsiębiorcę obciążać odpowiedzialnością.

Wyrok Sądu Najwyższego z 26 lipca, sygn. III CZP 30/17.

Podsumowując; w sytuacji gdy pasażer czy jakakolwiek inna osoba (bądź podmiot) dozna szkody w związku z ruchem (działalnością) PKP bądź innego podmiotu, który ponosi odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, a okoliczności szkody wskazują, że nastąpiła ona z wyłącznej winy osoby trzeciej (za którą przedsiębiorca nie ponosi odpowiedzialności), brak jest podstaw do żądania odszkodowania przez poszkodowanego.

Naszym zdaniem, znaczący wpływ na odpowiedzialność danego podmiotu będą miały szczegółowe okoliczności powstania danej szkody. Odnosząc to do przykładu omawianego powyżej – jeżeli kradzież torów miałaby miejsce na dwa, trzy dni przed powstaniem szkody, uważamy, że odpowiedzialność PKP miałaby miejsce. Przedsiębiorca powinien bowiem nadzorować stan mienia za pomocą którego prowadzi działalność. Brak odpowiedzialności zaistniałby z kolei w sytuacji gdyby do kradzieży torów doszło na kilka godzin przed szkodą – trudno bowiem wymagać od PKP by monitorowało stan torów na daną chwilę (w sposób nieprzerwany). Oczywiście osoba żądająca odszkodowania powinna wykazać kiedy doszło do kradzieży części torów, co w praktyce może być trudne lub wręcz niemożliwe (w przypadku nie ustalenia sprawców kradzieży)

Polisy i odszkodowania dla piłkarzy – Robert Lewandowski

Ubezpieczenie chroniące Roberta Lewandowskiego na wypadek zakończenia kariery wskutek urazu opiewa na sumę 340 mln zł – ujawnił na vlogu zamieszczonym na portalu internetowym Super Ekspressu Piotr Koźmiński.

Dziennikarz wskazuje, że w Bundeslidze ponad 90% zawodników ubezpiecza się samodzielnie. Polisa gwarantuje, że w razie kontuzji skutkującej zakończeniem kariery piłkarz otrzymuje odszkodowanie równe procentowi pensji, jaką otrzymywałby w okresie zapisanym w kontrakcie. Według informacji Koźmińskiego, Lewandowski wybrał ubezpieczenie na 100% wartości umowy z Bayernem Monachium. Ta potrwa jeszcze cztery lata i gwarantuje piłkarzowi 20 mln euro rocznie. Czyli w razie ww. zdarzenia Lewandowski otrzyma odszkodowanie w wysokości 80 mln euro. Dziennikarz zwraca też uwagę na zabezpieczanie się klubów na wypadek kontuzji kończącej karierę piłkarza. Przykładem takiej polityki jest Real Madryt, który według hiszpańskich mediów ubezpiecza zawodników na taką kwotę, za jaką ich kupuje. Najwyższą polisę ma Christiano Ronaldo – jej wartość wynosi 103 mln euro. Składka ma wynosić ok. 1% sumy ubezpieczenia. Prekursorem ubezpieczeń piłkarskich był David Beckham, który ubezpieczył się w jednej z londyńskich firm na 148 mln euro.

Odszkodowanie za upadek na chodniku

Dość częstą przyczyną uszkodzenia ciała jest upadek na chodniku. W zależności od przyczyny upadku (którą może być np. śliskość nawierzchni chodnika w okresie zimowym w związku z jego nieodśnieżeniem), osoba doznająca uszkodzenia ciała, ma prawo kierowania roszczeń o odszkodowanie wobec osoby (podmiotu) odpowiedzialnej za utrzymywanie chodnika w należytym, bezpiecznym stanie.

Odpowiedzialność zarządcy (właściciela posesji, profesjonalnego zarządcy) chodnika nie jest jednak odpowiedzialnością za każdą szkodę powstałą w związku z ruchem pieszych.

Z  wyroku Sądu Najwyższego  z 26 lipca, sygn. akt III CSK 356/16 wynika, że pogoda uniemożliwiająca całkowite oczyszczenie chodnika z błota czy lodu jest czynnikiem zwalniającym właściciela posesji z odpowiedzialności za wypadek.
Rozstrzygnięcie takie zapadło w sprawie kobiety, która wieczorem pośliznęła się na lodzie znajdującym się w kałuży przed prywatną posesją i upadła. W wyniku upadku doznała wielokrotnych złamań. Następnie wystąpiła do sądu o 51 tys. zł odszkodowania od właścicieli posesji. Powołując się na art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, argumentowała, że pozwani nie dochowali obowiązku oczyszczania swojej części chodnika. Ci z kolei bronili się, wskazując na regularne dbanie o czystość (stałe sprzątanie śniegu, posypywanie solą i piaskiem). Tłumaczyli też, że w dniu zdarzenia zła pogoda uniemożliwiała zapewnienie 100% czystości chodnika. Sądy powszechne oraz Sąd Najwyższy przyznały rację pozwanym. SN stwierdził w uzasadnieniu wyroku, że właściciele posesji dbali o czystość chodnika z należytą starannością oraz że nie mogą ponosić odpowiedzialności za niecałkowite oczyszczenie, nie dysponując profesjonalnym sprzętem.
Wskazane rozstrzygnięcie potwierdza, że w sprawach tego typu, stopień zawinienia i ewentualnej odpowiedzialności za szkodę, powinien być określany indywidualnie, w zależności od okoliczności towarzyszących danej sprawie.

Odszkodowanie od szpitala za zgon pacjenta

Sąd Apelacyjny w Łodzi ocenił, że jeśli do szpitala zgłasza się osoba z zaburzeniami krwawienia, to placówka powinna odpowiednio wcześniej zamówić dla niej krew i inne preparaty na wypadek zdarzenia się krwotoku przy operacji.

Rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego zapadło w sprawie, w której niedoszły mąż zmarłej i jej kilkuletni syn domagali się od szpitala i jego ubezpieczyciela odszkodowań, zwrotu kosztów pogrzebu i renty po śmierci jednej z pacjentek. Kobieta była chora na małopłytkowość i po porodzie doszło u niej do krwotoku, w wyniku którego straciła 3 litry krwi. Sądy rozpatrujące sprawę zwróciły uwagę, że choroba pacjentki narażała ją na poporodowe powikłania krwotoczne. Szpital, mając świadomość tego ryzyka (zdiagnozował chorobę w dniu przyjęcia pacjentki), powinien zabezpieczyć odpowiednią ilość preparatów krwi i osocza na wypadek wystąpienia krwotoku. Tymczasem ich transport był przeprowadzany dopiero po wystąpieniu wspomnianego objawu, a na dodatek, ze względu na braki krwi w całym kraju, zamówienie zrealizowano jedynie w części. W ocenie sędziów pozwany szpital i jego ubezpieczyciel są odpowiedzialni za stan skutkujący zgonem kobiety. Gdyby bowiem odpowiednio szybko przetoczono krew pacjentce, miałaby ona szanse na przeżycie. Sądy uznały częściową zasadność pozwu i nakazały zwrócenie powodom 8 tys. zł z tytułu kosztów pogrzebu i łącznie 140 tys. zł z tytułu odszkodowań.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 9 maja 2017 roku, I ACa 1433/16

Szkody po nawałnicach (szkody huraganowe)

Znacząco rośnie liczba szkód zgłaszanych do ubezpieczycieli przez poszkodowanych w wyniku nawałnic, jakie w ostatnim czasie przeszły nad Polską. Z informacji uzyskanych przez PAP wynika, że PZU odnotował już ponad 29 tys. zgłoszeń szkód, Warta – ponad 5 tys., Allianz – ok. 1 tys.

Dyrektor Biura Komunikacji Korporacyjnej PZU Marek Baran przekazał  PAP, że dotąd zgłoszono ponad 29 tys. szkód. W tym szkody majątkowe – prawie 25,5 tys., rolne – ponad 2,7 tys. i komunikacyjne – prawie tysiąc. W sumie ponad 29,2 tys. szkód. „Rzeczpospolita” poinformowała, że „ubezpieczyciele nieoficjalnie podają, że po nawałnicach wypłacą ok. 400 mln zł odszkodowań, „ale to pokryje tylko część strat”.

Prezes PZU SA Paweł Surówka ocenił w dniu 18 sierpnia w rozmowie z PAP, że w przypadku jego firmy wartość szkód spowodowanych nawałnicami, jakie przeszły w sierpniu przez Polskę, może wynieść ok. 200 mln zł.  Tymczasem marszałek woj. kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki powiedział  21 sierpnia podczas konferencji prasowej, że straty po nawałnicy, licząc same budynki, a nie zniszczenia w lasach czy rolnictwie, mogą wynieść w województwie ok. 1 mld zł.

Także resort środowiska informował, że nawałnica spowodowała ogromne straty przyrodnicze, zniszczone siedliska cennych gatunków, gniazda ptaków i legowiska dzikich zwierząt. A koszty likwidacji szkód spowodowanych przez wichury szacuje się na około miliard złotych.

Jak powiedział PAP ekspert ds. komunikacji i edukacji z biura Rzecznika Finansowego Marcin Jaworski odszkodowanie od ubezpieczyciela może wystarczyć na odbudowę domu tylko w przypadku stosunkowo nowych i dobrze ubezpieczonych budynków.

Problem w tym, że np. obowiązkowym ubezpieczeniem budynków rolniczych według tzw. wartości nowej można ubezpieczyć tylko domy, których stopień zużycia w dniu zawarcia umowy ubezpieczenia nie przekracza 10 proc. W przypadku umów dobrowolnych według wartości nowej – nazywanej też odtworzeniową – można ubezpieczyć nieruchomości nie starsze niż 20-50 lat, w zależności od rodzaju mienia czy warunków danej umowy. W przypadku starszych budynków ma zastosowanie tzw. wartość rzeczywista, czyli przy wyliczaniu odszkodowania uwzględnia się ich zużycie techniczne – przekazał. Jednocześnie dodał, że na wysokość wypłat wpływają również praktyki niektórych ubezpieczycieli, którzy np. „w przypadku ubezpieczeń obowiązkowych budynków potrafią naliczać zużycie techniczne dwa razy: przed zawarciem umowy i po szkodzie”.

– Przy ubezpieczeniach obowiązkowych i dobrowolnych problemem jest też stosowanie tzw. zasady proporcji – podkreślił.

Z kolei dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego Krystyna Krawczyk przypomniała, że większość ubezpieczycieli sama z siebie nie zasugeruje możliwych roszczeń, z którymi można się zgłosić. Do takich należą np. koszty prac i materiałów użytych do zabezpieczenia mienia przed dalszym zniszczeniem. – Jeśli kupujemy np. folię czy inne materiały do zabezpieczenia zerwanego dachu lub płacimy komuś za taką usługę, weźmy rachunek lub fakturę. Będzie to podstawa do zwrotu takich kosztów przez ubezpieczyciela – mówiła.

Doświadczenia ELITE Doradztwo Prawne pokazują, że w przypadku szkód masowych, ubezpieczyciele często wyceniają szkody w mieniu w sposób niepełny. Warto więc pamiętać o dokumentowaniu każdego kosztu poniesionego w związku z przywracaniem mienia do stanu sprzed szkody po to, by w razie ewentualnego procesu sądowego z ubezpieczycielem posiadać jak najwięcej dowodów na rzeczywiście poniesioną stratę.

 

Szkoda wyrządzona przez pasażera samochodu – kto za nią odpowiada?

Do Rzecznika Finansowego trafiają zapytania oraz oficjalne wnioski o interwencję w sprawach związanych ze szkodami wyrządzonymi przez pasażera wysiadającego z samochodu. Najczęściej chodzi o zarysowanie lub wgniecenie drzwi auta stojącego obok na parkingu, choć zdarzają się i poważniejsze szkody, np. jeśli pasażer wysiadał na ulicę i drzwi uszkodziły przejeżdżający pojazd. Eksperci RzF obserwują, że bez względu na okoliczności zdarzenia, niektóre zakłady automatycznie odmawiają wypłaty odszkodowania. Jednak w ocenie Rzecznika istnieją argumenty prawne, których można użyć w reklamacji do zakładu ubezpieczeń, przed zwróceniem się o interwencję RzF.

Odmowa będzie uzasadniona tylko wówczas, gdy szkoda wynika z wyłącznej winy pasażera. Słowo „wyłączna” oznacza, że jakakolwiek nieprawidłowość w zachowaniu kierującego lub posiadacza (np. naruszenie przepisów ruchu drogowego) powinna prowadzić do uznania jego winy, a więc przyjęcia odpowiedzialności z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych (ppm.).

Oczywiście jeśli tylko istnieje związek między jego zachowaniem a szkodą. Szczególnie jeśli mamy do czynienia z profesjonalnym przewoźnikiem np. taksówkarzem, który nie tylko powinien przestrzegać przepisów, ale też dbać o bezpieczeństwo pasażerów.

Chodzi tu głównie o przypadki, kiedy kierujący zatrzymuje samochód w niedozwolonym miejscu na ulicy i pasażer wysiada. W takich wypadkach – zgodnie z orzecznictwem sądów – kierujący przyczynia się do powstania szkody, nie można więc mówić o wyłącznej winie pasażera. Niewątpliwie pasażer powinien zachować większą ostrożność przy wysiadaniu, nie ulega jednak wątpliwości, że gdyby nie fakt zatrzymania samochodu przez kierowcę w tym a nie innym miejscu, zapewne do wypadku by nie doszło –wskazuje tak Tomasz Młynarski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Dlatego też uszkodzenia powstałe przy wsiadaniu lub wysiadaniu na parkingu nie zawsze będą pokrywane z polisy OC pojazdu. Pasażer powinien zachować ostrożność i zwrócić uwagę, czy ma wystarczająco dużo miejsca, żeby otworzyć drzwi, nie uszkadzając pojazdu stojącego obok. Wtedy poszkodowanemu pozostanie skorzystanie np. z ubezpieczenia OC w życiu prywatnym pasażera. Z kolei pasażera nie można uznać za winnego szkody, jeśli silny wiatr niespodziewanie „wyrwie” drzwi otwierane przez niego. Wtedy nie będzie można zwrócić się z roszczeniem ani z OC pojazdu, ani OC w życiu prywatnym.

Należy mieć również na uwadze, że jeśli pasażer był właścicielem lub współwłaścicielem pojazdu, to szkody powinny być pokryte z OC komunikacyjnego. Podobnie będzie jeśli pasażerem jest dziecko młodsze niż 13 lat posiadacza pojazdu lub kierowcy albo inna osoba, za którą ponoszą odpowiedzialność.

Odszkodowanie za opóźniony lub odwołany lot

Prawa pasażerów linii lotniczych regulowane są rozporządzeniem WE nr 261 i dotyczą przewoźników zarejestrowanych w Unii Europejskiej. Na tej podstawie linie lotnicze w sytuacji opóźnionego lub odwołanego lotu mają pewne obowiązki względem pasażerów.

Jeżeli lot jest opóźniony o co najmniej 2 godziny, przewoźnik powinien każdemu pasażerowi wręczyć pisemną informację dotyczącą przysługujących mu praw. Pasażer powinien mieć świadomość, że może oczekiwać od przewoźnika odpowiedniej opieki i odszkodowania. Pasażerom oczekującym na opóźniony lot przysługuje również prawo do opieki –  przewoźnik ma obowiązek zapewnienia pasażerom bezpłatnych posiłków i napojów w ilości adekwatnej do czasu oczekiwania. Ponadto pasażerowie mają zagwarantowane przeprowadzenie dwóch rozmów telefonicznych, dalekopisów, faksów lub e-maili. Jeżeli opóźnienie samolotu przedłuża się powyżej 5 godzin, pasażerowie mają prawo do zwrotu kosztów biletów lub lotu powrotnego do pierwszego miejsca odlotu. Z kolei zakwaterowanie w hotelu wraz z transportem powinno być zapewnione, jeżeli konieczność oczekiwania przekracza dobę.

Może się jednak okazać, że w ostatniej chwili lot zostanie odwołany. W takiej sytuacji pasażerom również przysługuje prawo do opieki. Ponadto, mogą skorzystać z innego zaproponowanego połączenia (najwcześniejszy możliwy termin) albo zwrotu kosztu biletu. Przewoźnik ma obowiązek w ciągu 7 dni dokonać zwrotu kosztów zakupu biletu lotniczego.

W sytuacji, gdy samolot jest opóźniony z winy przewoźnika co najmniej trzy godziny oraz gdy lot został odwołany, pasażerowie mogą również dochodzić od linii lotniczych odszkodowania. Jego wysokość uzależniona jest od trasy przelotu: 250 euro w przypadku rejsów do 1500 km, 400 euro w przypadku rejsów wewnątrz UE powyżej 1500 km i między 1500 a 3500 km w przypadku rejsów poza UE, 600 euro dla pozostałych rejsów.

Wniosek o odszkodowanie należy złożyć u przewoźnika. Linie lotnicze nie będą jednak ponosiły odpowiedzialności, jeżeli odpowiednio wcześnie poinformowały o odwołaniu lotu i innych możliwościach podróży: dwa tygodnie przed planowanym lotem, do 7 dni przed odlotem, jeśli linia zaproponuje w zamian rejs rozpoczynający się nie wcześniej niż 2 godziny przed planowanym odlotem i docierający do celu nie później niż cztery godziny po zaplanowanym czasie przylotu, mniej niż 7 dni przed planowanym odlotem, jeśli zaproponuje w zamian rejs rozpoczynający się nie wcześniej niż godzinę przed zaplanowanym odlotem, a kończący się nie później niż dwie godziny po planowanym czasie przylotu, także w sytuacji zaistnienia nadzwyczajnych okoliczności, których nie można było przewidzieć i nie były zależne od linii lotniczej, takich jak np. sytuacja polityczna, strajki, warunki atmosferyczne, zagrożenie bezpieczeństwa. Odszkodowanie powinno nastąpić w formie pieniężnej lub za zgodą pasażera w formie vouchera lub innej usługi.

W sytuacji gdy pasażer zamierza starać się o odszkodowanie, to w pierwszej kolejności powinien zebrać wszystkie potrzebne dokumenty, paragony, rachunki. Jeżeli jest taka możliwość, warto uzyskać pisemne potwierdzenie świadków (innych pasażerów, obsługi lotniska). Następnie należy przygotować wniosek o odszkodowanie do przewoźnika, wskazując na zaistniałe fakty. Kopie dokumentów, np. biletów czy paragonów, powinny być dołączone do pisma. Linie lotnicze mają 30 dni na rozpatrzenie wniosku. Po tym czasie pasażer powinien otrzymać decyzję. W sytuacji jej braku lub decyzji odmownej można wystąpić ze skargą o naruszenie przepisów unijnych do Komisji Ochrony Praw Pasażerów, która działa przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. Z takiego środka można skorzystać dopiero po zakończeniu procedury reklamacyjnej u przewoźnika lotniczego.

Ochrona z OC rolnika również poza gospodarstwem

W praktyce odszkodowawczej dość często pojawiały się problemy z właściwym zakwalifikowaniem powstania miejsca szkody podczas prowadzenia prac w gospodarstwie rolnym.

Sąd Najwyższy wskazał, że miejsce zdarzenia jest prawnie obojętne dla uznania go za wypadek, za który należy wypłacić świadczenie z tytułu OC rolnika – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Dziennik wskazuje, że rozstrzygnięcie SN zapadło w sprawie, w której dwoje dzieci kobiety zmarłej podczas wycinki drzew w lesie domagało się od PZU SA po 100 tys. zł zadośćuczynienia z tytułu OC rolnika posiadanego przez ofiarę. Sąd I instancji uwzględnił częściowo roszczenie i nakazał towarzystwu, aby oprócz 30 tys. zł odszkodowania wypłaciło dodatkowo po 70 tys. zł zadośćuczynienia.  Ubezpieczyciel wniósł apelację od wyroku. W kolejnej instancji sąd uwzględnił apelację PZU SA. Oddalając roszczenia, stwierdził, że wypadek nie zdarzył się w gospodarstwie, tylko w lesie, sprawcą zdarzenia był mąż zmarłej, który ze względu na pracę za granicą pomagał kobiecie jedynie okazjonalnie, a powodowie nie wykazali należycie, że drewno z lasu służyło do prowadzenia gospodarstwa rolnego. Natomiast SN nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Jego zdaniem większość przesłanek odpowiedzialności zakładu została spełniona: ofiara była rolnikiem, sprawca choć incydentalnie, ale pracował w gospodarstwie. Sędzia wskazał, że za pracującego w gospodarstwie rolnym można uznać też np. osobę wykonującą sezonowo zadania związane z jego prowadzeniem. SN stwierdził też, że miejsce zdarzenia nie musi być ulokowane w gospodarstwie, gdyż jest prawnie obojętne dla uznania go za wypadek objęty ochroną w ramach OC rolnika. Zadaniem sądu apelacyjnego będzie doprecyzowanie, czy wycinka drzew w lesie służyła gospodarstwu rolnemu.
Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego będzie miało duże znaczenie praktyczne.
Wyrok Sądu Najwyższego z 14 lipca 2017 r. sygn. akt II CSK 806/16.

Więcej:
„Dziennik Gazeta Prawna” z 17 lipca, Michał Culepa „Odszkodowanie także za wypadek poza rolą.”

 

KNF nakłada karę finansową na Allianz

18 lipca 2017r. Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła na TUiR Allianz Polska karę pieniężną w wysokości 180 tys. zł.

Ubezpieczyciel został ukarany za naruszenie art. 14 ust. 1-3 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnymi Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, w związku ze stwierdzeniem przypadków opóźnień w przyznaniu i wypłacie odszkodowania lub niedopełnieniu obowiązków informacyjnych.

To kolejna kara nałożona przez Komisję na ubezpieczycieli w związku z niedotrzymywaniem terminów w trakcie likwidacji szkód bądź niewypełnianiem obowiązków informacyjnych.

Brak aktualizacji księgi wieczystej przyczynieniem się do szkody

Jak informuje „Rzeczpospolita”, Sąd Najwyższy wydał wyrok zgodnie z którym nieujawnienie swoich praw w księdze wieczystej może zostać uznane za przyczynienie się do szkody w sytuacji gdy dojdzie do oszukańczej sprzedaży nieruchomości.

Warto przybliżyć okoliczności sprawy, w której wydany został wskazany wyrok.

Trzech braci domagało się od notariusza odszkodowania równego wartości dwóch działek spadkowych. Bracia przyczynili się do powstania szkody, gdyż nie podjęli żadnych działań po zakończeniu spraw spadkowych, by założyć księgę wieczystą dla działek. W związku z faktem, że działki nie miały prowadzonej księgi wieczystej, dwójka oszustów założyła księgę wieczystą i szybko dokonała sprzedaży działek. Sąd okręgowy badający sprawę uznał, że nabywców działek chroni rękojmia ksiąg wieczystych. Ustalił również, że po stronie notariusza nie należy dopatrywać się winy (pomimo tego, że popełnione zostały błędy przy sporządzaniu umów sprzedaży działek).

Sąd apelacyjny rozpatrujący sprawę uznał z kolei, że co prawda notariusz dopuścił się błędów podczas sporządzania umów sprzedaży działek, ale również bracia przyczynili się do powstania szkody. Wina braci polegała na nie założeniu ksiąg wieczystych. Według sądu orzekającego, wina braci była znaczna – ustalona została na poziomie 40%.

Brak podjęcia działań w celu założenia księgi wieczystej dla nabytej nieruchomości może zatem okazać się bardzo znacznym błędem.

Sąd obniżył odszkodowanie przyznane braciom o ustalony stopień przyczynienia się do szkody (40%).

Ważne jest zatem dopełnienie wszelkich formalności przy nabywaniu nieruchomości, tak by rzeczywisty stan znajdował swoje odzwierciedlenie w księdze wieczystej.